Pracownicy Kopalni Soli „Wieliczka” świętowali 180. rocznicę powstania krakowskiego. Górnicze delegacje złożyły kwiaty w Wieliczce, Gdowie i Krakowie. Wieliccy górnicy byli uczestnikami wydarzeń roku 1846, walczyli i umierali w powstańczych szeregach. Opowiedzieli się za wolną i sprawiedliwą Polską – ceną było życie.

Uroczystości upamiętniające powstanie krakowskie rozpoczęło spotkanie 25 lutego na wielickim Rynku Górnym, przy tablicy wmurowanej w ścianę Pałacu Przychockich. Na płycie rynku 180 lat temu przemawiał do Wieliczan Edward Dembowski. Dzień później, 26 lutego, delegacja Kopalni Soli „Wieliczka” udała się do Gdowa. Na tamtejszym cmentarzu odbył się Apel Pamięci. Na kopcu, pod którym pochowano poległych w bitwie gdowskiej powstańców, złożono kwiaty. Pogodny lutowy wieczór był podniosły, wzruszający. Przypomniał, że ofiara poniesiona w roku 1846 nie poszła na marne, lecz stała się krokiem ku wolności. Po apelu gdowscy harcerze zaprosili na krótki występ artystyczny poświęcony wydarzeniom z lutego 1846 roku.

Pamięć o powstańcach krakowskich przywołano również 27 lutego w Podgórzu. Na tamtejszym cmentarzu spoczywa Edward Dembowski, który niemal dwa wieku temu poderwał Wieliczkę do walki o wolną Polskę.

Rabacja i powstanie

Powstanie krakowskie wybuchło 21 lutego 1846 roku. Było jedynym polskim zrywem zbrojnym wymierzonym jednocześnie we wszystkich trzech zaborców. Niestety, Austriacy mieli świadomość insurekcyjnych przygotowań w Wolnym Mieście Krakowie, a także starań powstańców, by do walki przyłączyli się chłopi. Austriacy podburzyli wieś przeciwko dworom – nocą z 18 na 19 lutego w ruch poszły kosy i widły… Zaborca przekonał gnębioną pańszczyzną ludność, że jej pierwszym i największym ciemiężcą jest szlachta, a powstanie zostało wymierzone w wieś. Nie powiodło się w zaborach pruskim i rosyjskim: aresztowania rozbiły konspirację.

Na czele tzw. rewolucji krakowskiej, jako dyktator, stanął Jan Tyssowski. Echo krakowskich wydarzeń rychło dotarło do Wieliczki – dosłownie, albowiem w górniczym mieście słychać było dobiegający od strony Krakowa huk armat. Austriacy pierzchli. W popłochu i tajemnicy umknął naczelnik żupy hrabia Franciszek von Blagay, wycofał się też garnizon.

Wolna Wieliczka

W kopalni wstrzymano roboty, a Wieliczanie zastanawiali się, co dalej? Był 24 lutego. Na ten moment zatrwożonej niepewności przybył emisariusz Rządu Narodowego Edward Dembowski. Zaszedł do burmistrza, złożył wizytę radcy górniczemu Kaczwińskiemu, potem zaś w Rynku Górnym zwrócił się bezpośrednio do mieszkańców. Dembowski mówił płomiennie, z zaraźliwą młodzieńczą pasją, odczytał „Manifest do Narodu” zapowiadający m.in. zniesienie pańszczyzny. Porwał ludzi. Górnicy i rzemieślnicy rozeszli się po domach coś przekąsić, zmienić przyodziewek na bardziej odświętny i około 14:00 wraz z górniczą orkiestrą wyruszyli naprzeciw powstańczej armii. Orszak powitalny liczył przeszło 200 osób.

Zbrojni pod wodzą pułkownika Suchorzewskiego weszli do Wieliczki przed północą. Ranek miasto przywitało z patriotycznym ożywieniem. Otwarto porzuconą przez Blagaya kasę bracką i podliczono jej zawartość. Część pieniędzy przeznaczono na cele wojskowe, resztę odwieziono do Krakowa.

Klęska pod Gdowem

Okolica drżała przed chłopskimi rajdami, lecz górnicze miasto postanowiło walczyć o wolną Polskę. Wielu Wieliczan, a wśród nich wielu górników, dołączyło pod powstańcze sztandary. 25 lutego upłynął w mieście pod znakiem patriotycznej krzątaniny, przy dźwiękach Mazurka Dąbrowskiego granego przez górniczą orkiestrę. Na noc powstańcy stanęli obozem w Łazanach. Pułkownik Suchorzewski liczył, że Bochnia równie chętnie otworzy bramy przed jego krakusami. Nie planował żadnej bitwy. Pochodził z Poznania, nie znał terenu. Oddziały austriackiego pułkownika von Benedeka z łatwością zaskoczyły więc powstańców.

Starcie pod Gdowem było jedyną bitwą powstania krakowskiego. Jej okrutny bilans to ponad 150 poległych Polaków. Po stronie austriackiej poszkodowany został jedynie… wierzchowiec oficera sztabowego.

Cena marzenia

Największą tragedią tamtych dni był fakt, że zaborcy podburzyli Polaka przeciw Polakowi. W I połowie XIX wieku narodowa świadomość nie była jeszcze rozwinięta w stopniu do jakiego przywykliśmy. Na domiar nie bez przyczyny mówiło się „Golicja i Głodomeria”. Ludzi raczących się na przednówku lebiodą łatwiej szło przekonać, że wróg mieszka w najbliższym dworze, niż zachwycić zapisanymi w „Manifeście” obietnicami społecznej równości. Zresztą zaborca zadbał, by pod strzechami mówiło się o dobrotliwym cesarzu w Wiedniu i o „bezlitosnych krwiopijcach chłopskiego ludu”.

Okrążonych pod cmentarnym murem powstańców dobili chłopi. Nikt nie troszczył się o imiona i nazwiska poległych. Podobno nawet krzyża nikt na posępnej zbiorowej mogile nie ustawił. Dopiero w roku 1906 nad grobem 154 powstańców krakowskich usypano kopiec, na nim zaś ustawiono pomnik z rozpaczającą Rachelą-Polską i napisem „Boże zbaw Polskę”.

Edward Dembowski do samego końca wierzył, że zdoła poderwać ludzi do wspólnej walki przeciw zaborcy. Sądził, że chłopi idą na Kraków. Ruszył więc do Podgórza na czele procesji, z krzyżem w dłoni. Spotkał jednak nie sprzymierzeńców, lecz austriackie wojsko. Zginął od kuli w wieku zaledwie 24 lat. Był 27 lutego. Powstanie krakowskie upadło 4 marca. Austriacy osiągnęli cel: rękami chłopstwa zdusili niepodległościowy zryw. Na arenie międzynarodowej Rabacja przyniosła okrucieństwo tak wielkie, że dwa lata później Galicja pozostała głucha na hasła Wiosny Ludów. Zaborca skwapliwie przystąpił też do likwidacji Rzeczpospolitej Krakowskiej – ostatniego kawałka wolnej Ojczyzny.

fot. T. Adamek/P. Król/Powiat Wielicki

Cmentarz w Podgórzu oraz uroczystość w Wieliczce